Idea karate

Karate to sztuka walki bez broni – pięściami, łokciami, kolanami i stopami. Od początku XX wieku, gdy mistrzowie okinawscy wprowadzili je do szkół, a potem do Japonii, jest też karate-dō, czyli „drogą karate”: sposobem na kształtowanie charakteru poprzez rygorystyczny trening ciała. Skąd się wzięła ta idea, opisujemy na stronie Historia karate.

Poza wzmocnieniem ciała, szybkością, siłą i koordynacją karate uczy czujności, samokontroli i wiary we własne siły – bez zarozumiałości. Z pewności siebie przychodzą opanowanie i wewnętrzny spokój. Takie karate można praktykować przez całe życie, także wtedy, gdy nie łamie się już desek. Wszystko jednak ma swój początek, a wielkich rzeczy nie da się osiągnąć w kilka dni: w karate tym początkiem są podstawy – uderzenia, kopnięcia, bloki, pozycje i uniki (więcej w Elementach treningu).

Psychologiczne zasady karate

Podstawowe zasady psychologiczne wiążą się z koncentracją, poczuciem spokoju i pewnością siebie – z nich wyrastają pozostałe wartości. W walce czynniki psychiczne odgrywają ogromną rolę: często wygrywa strona silniejsza psychicznie, nawet jeśli przewaga fizyczna leży po stronie przeciwnika. Takiej siły nie da się zdobyć świadomym wysiłkiem – jest ona wynikiem systematycznego, intensywnego treningu.

Mizu-no-kokoro – duch jak woda

Według Japończyków duch dobrego karateki przypomina ciche, spokojne jezioro. Umysł powinien być jak gładka tafla wody – jeśli utrzyma się go w tym stanie, przewidywanie reakcji przeciwnika będzie natychmiastowe i dokładne. Gdy tafla jest wzburzona, a umysł zaprzątają myśli o ataku i obronie, nie dostrzeże on zamiarów przeciwnika i stworzy mu okazję do ataku.

Tsuki-no-kokoro – duch jak księżyc

Tak jak księżyc oświetla wszystko, tak dobry karateka widzi każdy ruch. Chodzi o baczne, ciągłe obserwowanie całej postaci przeciwnika i jego najdrobniejszych ruchów – tak jak światło księżyca pada równomiernie na wszystko w swoim zasięgu. Przy pełnym rozwoju tej postawy świadomość rejestruje każdą lukę w obronie przeciwnika. Chmury przesłaniające księżyc to nerwowość – przeszkoda, przez którą nie da się trafnie przewidzieć ruchów przeciwnika ani wykorzystać jego słabego punktu.

Medytacja Zen

Karate jest nie tylko drogą do poznania sztuki walki, ale i metodą kształtowania osobowości. Dla oczyszczenia umysłu i wyciszenia na początku i na końcu treningu stosuje się krótką medytację Zen (mokuso).

Słowo zen pochodzi od zenna, co po japońsku oznacza medytację. Celem zen, podobnie jak klasycznej jogi, jest osiągnięcie stanu olśnienia – najwyższej integracji i zdrowia psychicznego. Istota zen leży w praktyce:

  • Zen nie jest nauką ani teorią, którą można wytłumaczyć, lecz wewnętrznym przeżyciem – tak jak muzyka.
  • Zen nie jest religią w klasycznym znaczeniu, lecz raczej postawą życiową.
  • Zen nie ma dogmatów wiary ani wiedzy – dąży do spontanicznego, intuicyjnego kontaktu z rzeczywistością, bez pośrednictwa logicznych teorii.
  • Zen zmierza do przezwyciężenia lęku, obaw i zbędnych pragnień.

Jak ćwiczyć

Medytacja odbywa się w ciszy i spokoju. Siada się na macie ze skrzyżowanymi nogami lub w siadzie japońskim (seiza), z dłońmi złożonymi swobodnie. Po przyjęciu wygodnej pozycji należy zachować całkowity bezruch – poprawianie stóp, przesuwanie dłoni czy rozglądanie się uniemożliwia koncentrację. Oddycha się wolno i spokojnie przez nos.

Na rozproszenie i senność stosuje się trzy sposoby:

  1. susokukan – liczenie oddechów w myślach,
  2. zuisokukan – skupienie na samym oddychaniu,
  3. shikantaza – „samo siedzenie”, wytwarzanie wewnętrznej pustki.

Dla początkującego bez nauczyciela długa medytacja nie jest wskazana – wystarczy od kilku do kilkunastu minut jako przygotowanie do treningu. Liczy się systematyczność: trwalsze wyciszenie przychodzi dopiero po kilku miesiącach.

Współczesny wojownik

Dzisiejszy wojownik to ten, kto podejmuje życiowe wyzwania i potrafi im sprostać. Jak kolec na łodydze róży, wojownik chroni wszystko, co kruche i prawdziwie cenne – a jego troska sięga coraz szerzej: od rodziny, przez społeczność, po cały świat.

Wojownikami możemy być bez względu na to, czy jesteśmy pisarzami, muzykami, nauczycielami czy politykami. Talent nie jest tak ważny jak gotowość do pracy i walki o to, co słuszne. Ilu jest wojowników, o których nie słyszymy – pielęgniarki i nauczycielki, społecznicy, którzy zorganizowali sąsiadów i otworzyli świetlicę dla dzieci.

Credo wojownika

Nie mam rodziców: Niebo i Ziemię czynię swymi rodzicami.
Nie mam domu: świadomość czynię swym domem.
Nie mam życia i śmierci: rytm oddechu czynię swym życiem i śmiercią.
Nie mam boskiej mocy: uczciwość czynię swą boską mocą.
Nie mam żadnych środków: zrozumienie czynię swymi środkami.
Nie mam magicznych sekretów: charakter czynię swym magicznym sekretem.
Nie mam ciała: wytrzymałość czynię swym ciałem.
Nie mam oczu: światło błyskawic czynię swymi oczami.
Nie mam uszu: wrażliwość czynię swymi uszami.
Nie mam członków: refleks czynię swymi członkami.
Nie mam strategii: „nieprzyćmiona myśl” to moja strategia.
Nie mam planu: „nie przegapić sposobności” to mój plan.
Nie mam cudów: „odpowiednie działanie” to moje cuda.
Nie mam zasad: przystosowanie się do wszelkich okoliczności to moje zasady.
Nie mam taktyki: pustkę i pełnię czynię swą taktyką.
Nie mam talentów: sprawny umysł czynię mym talentem.
Nie mam przyjaciół: własny umysł czynię swym przyjacielem.
Nie mam wroga: lekkomyślność czynię swym wrogiem.
Nie mam zbroi: życzliwość i prawość czynię swym pancerzem.
Nie mam zamku: stały umysł czynię swą twierdzą.

Tekst tradycyjnie przypisywany anonimowemu samurajowi z XIV wieku. Jego pochodzenie nie jest potwierdzone – w tej formie krąży w książkach o budo od drugiej połowy XX wieku.

Przyjdź na pierwszy trening

Nie potrzebujesz doświadczenia ani kimona. Zadzwoń, a dobierzemy grupę do wieku i poziomu.